5 Obserwatorzy
26 Obserwuję
tomaszczech58

Tomaczo

Tysiące książek, tysiące myśli.

George R. R. Martin - Pieśni Lodu i Ognia

Na początek samokrytyka - chwyciłem Martina w zeszłym roku, przebiegłem przez 200 stron i odłożyłem... nie wciągnął mnie. Jakiż błąd popełniłem.

 

Kolejny raz miał miejsce w czerwcu tego roku. Obejrzałem serial, który bardzo mi się spodobał, przemęczyłem pierwszy tom do połowy i wsiąknąłem, kompulsywnie czytając całą sagę, tom po tomie, aż do dzisiaj gdy pochłonąłem ostatnią wirtualną stronę z ogromnym poczuciem niespełnienia...

 

Martin stworzył jeden z najbrutalniejszych, najbrudniejszych literackich światów - gdzie słowa nie znaczą nic, przysięgi są teatralnymi gestami. Gdzie władza jest celem samym w sobie, a ewentualnych kompanów spaja tylko wspólny cel - tron. Gdzie bohaterowie mają słabości, które w brutalny sposób potrafią uciąć ich aspiracje. Gdzie jeden błąd waży o ludzkim życiu.

 

Boję się, że autor złośliwiec nie dokończy historii i pozostawi Nas - rozkochanych w lekturze Pieśni Lodu i Ognia czytelników z niczym, historią niezamkniętą i przykrytą pierwszymi płatkami spadającego zimowego śniegu.

 

A może tak byłoby najlepiej?